Pierwsza wizyta u alergologa – co warto wiedzieć? - Strefa Alergii
Strefa Alergii | Wydarzenia

Pierwsza wizyta u alergologa – co warto wiedzieć?

/ 5.

Do przeczytania w 6 minut
Powtarzający się katar lub łzawienie oczu? Takich objawów lepiej nie lekceważyć, bo może to być alergia. Co wtedy, gdy jesteśmy już zapisani do alergologa? O tym jak się przygotować do wizyty w poradni alergologicznej, jak ona przebiega oraz jak wygląda diagnostyka rozmawiamy z lek. Ewą Trębas-Pietraś.

___________________________________

Lek. med. Ewa Trębas-Pietraś jest alergologiem i kierownikiemdoktor, lekarz, alergolog, pierwsza wizyta u alergologa, Ewa Trębas-Pietraś
Oddziału Alergologii i Chorób Płuc Wojewódzkiego Szpitala
Specjalistycznego im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Lublinie.

__________________________________

– Zgodnie z danymi naukowymi, około 40% z nas ma alergie.
Jest też wiele takich osób, które przez lata o niej nie wiedzą,
często ignorują objawy, kupują leki bez recepty. Skąd Pani
zdaniem bierze się taki trend i czy może dla chorych okazać
się niebezpieczny?

Lek. Ewa Trębas-Pietraś: – Osób z objawami alergicznymi jest coraz więcej i wiąże się to z kilkoma czynnikami. Pierwszy, to nasze geny. Drugi element to środowisko, w którym żyjemy. Otoczenie, w którym żyli nasi dziadkowie i rodzice było inne, czyli czyste i pozbawione dużej ilości środków chemicznych rozpylanych w atmosferze. Co oznacza, że żyli w zdecydowanie zdrowszym świecie pod kątem rozwoju alergii. Trzeci element, najbardziej kluczowy, to styl życia, jaki obecnie prowadzimy. Jesteśmy stale narażeni na różnego rodzaju promieniowania, stres oraz szkodliwe czynniki w pokarmach. Te wymienione elementy przekładają się na rosnącą liczbę osób z objawami alergii. Natomiast czy są one dla nas niebezpieczne? Na początku wydaje się, że nie zagrażają życiu. Jeśli człowiek ma objawy alergicznego nieżytu nosa, czyli kichanie i wydzielina w nosie i nic innego się z nim nie dzieje, to wydaje się, że może mu nic nie zagrażać. Ale według badań klinicznych, nieleczony w sposób prawidłowy alergiczny nieżyt nosa, może doprowadzić do zejścia procesu zapalnego do dolnych dróg oddechowych i do rozwoju astmy oskrzelowej. Wtedy pojawia się poważny problem, który może zagrażać życiu, jeżeli astma jest związana z silnymi uczuleniami i ciężkim przebiegiem. Natomiast jeśli te objawy alergiczne nie są uciążliwe i ratujemy się lekami we własnym zakresie, czyli lekami bez recepty, to stan się nie zmienia. Objawy mogą ustąpić, ale dalej nie wiadomo dlaczego się pojawiają. A najważniejsze w leczeniu, jest to, aby znaleźć przyczynę i jej zapobiegać.

– Kiedy objawy powinny nas zaniepokoić i skłonić, żebyśmy wybrali się do alergologa?

– Chwila analizy powinna nastąpić, kiedy dolegliwości są na tyle uciążliwe, że dezorganizują nam normalne funkcjonowanie. Warto poświęcić sobie chwilę uwagi i odpowiedzieć na pytania: czy objawy już dezorganizują nam życie i czy powtarzają się regularnie co roku. Jeżeli zdamy sobie sprawę z tego, że są powtarzalne, w dodatku w konkretnych okresach w roku, to jest to najwyższa pora żeby udać się do alergologa i zrobić badania. Musimy mieć świadomość, że to może nie być zwykłe zapalenie zatok z powodu klimatyzacji tylko inny czynnik.

– Jak wygląda droga do wizyty u alergologa? Gdzie trzeba się udać najpierw?

– Najprościej jest poprosić swojego lekarza rodzinnego o skierowanie do specjalisty, do poradni alergologicznej. Jeżeli już je uzyskamy, to warto jest zapisać się wcześniej niż występują cykliczne objawy. Gdy coś nam dokucza od jesieni do wiosny, to idźmy do alergologa na początku lata, czyli w takim okresie, kiedy nie mamy jeszcze ostrych dolegliwości. Następnie, kiedy wybieramy się do alergologa i słyszeliśmy już, że robi on testy, to warto jeszcze zapytać np. swojego lekarza rodzinnego czy innego specjalisty, czy przed wykonaniem badań powinniśmy odstawić leki, które do tej pory bierzemy. Bardzo często zdarza się, że pacjenci sami kupują różne środki w aptece, ale też lekarz rodzinny przepisuje leki antyhistaminowe lub krople do nosa, które nie pozwalają nam na szybką diagnostykę. Jeśli pacjenci je przyjmują, trzeba je odstawić i poczekać z wykonaniem testów 10- 14 dni. Jeżeli trafimy z diagnostyką w okres, kiedy nie mamy żadnych dolegliwości, to dobrze, bo nie trzeba odstawiać leków ani czekać, aż potencjalny alergen ze środowiska się wyciszy i zniknie. Zatem najlepszy moment na diagnostykę jest wtedy, kiedy jesteśmy zdrowi. Gdy już są objawy kliniczne to trzeba je leczyć, a nie diagnozować. Choć oczywiście zdarzają się też sytuacje wyższej konieczności. Choćby w sytuacji, kiedy pacjent po długim okresie oczekiwania wreszcie dostał się do poradni i ma wyznaczoną wizytę. Wtedy lepiej nie tracić wiary i nie przekładać tej wizyty np. za pół roku, tylko skorzystać z tego terminu.

– Załóżmy, że jesteśmy już zapisani do alergologa. Jak wygląda taka wizyta i w jaki sposób pacjent powinien się do niej przygotować? O co może spytać lekarz w poradni alergologicznej?

– Gdy wybieramy się do alergologa dobrze mieć ze sobą wszystkie dotychczasowe badania, które były wykonane u lekarza rodzinnego czy innego specjalisty. Mogą to być badania z krwi, wymazy czy badania radiologiczne. Alergologa wszystko interesuje. To pozwala nam na przyjrzenie się pacjentowi całościowo, a nie tylko na występujący katar w danych miesiącach. Dobrze jest też wcześniej popytać w rodzinie, czy ktoś miał jakieś problemy alergiczne. Specjalista zapyta też o sezonowość objawów. Trzecia rzecz, o którą zapyta alergolog to natężenie dolegliwości. Będzie chciał wiedzieć, czy objawy są cały rok takie same, czy w jakimś czasie szczególnie się nasilają. Kolejna kwestia o którą zazwyczaj pytam, to zwierzęta w domu, z którymi mamy ciągły kontakt lub o hobby związane ze zwierzętami, jak np. hodowla ptaków, kur, gołębi, kanarków, papużek. To też może mieć związek z dolegliwościami, które ma pacjent. Pytamy też zawsze o ewentualne wcześniejsze próby leczenia, co do tej pory pacjent stosował i z jakim skutkiem. Zdarza się, że w przypadku leków przeciwhistaminowych bez recepty pacjent brał już różne, ale mu w ogóle nie pomagały. Pytamy też, czy pacjent dobrze się czuje po wszystkich posiłkach, czyli czy ma wzdęcia, bóle brzucha, zgagę. Dlaczego chcemy to wiedzieć? Ponieważ, gdy odczuwa pieczenie w ustach, ból brzucha lub źle się czuje po zjedzeniu np. jabłka, surówki z marchewki czy selera, to jest sygnał, że możemy mieć do czynienia z reakcją krzyżową z alergenami środowiskowymi. Wtedy już wiadomo na co nastawiamy się w diagnostyce.

– Co dalej, jeśli lekarz podejrzewa alergię? Jakie może zlecić badania? Które z nich będą najistotniejsze i czy w przypadku każdej alergii wachlarz badań będzie taki sam?

– Najważniejszy jest wywiad. Kolejna rzecz to badania dodatkowe laboratoryjne. Jeśli chodzi o nieżyty nosa to wykonuje się wymazy z nosa. To proste badanie, które pokaże jakie komórki w nabłonku występują u chorego. Jeśli jest potwierdzenie, że pod mikroskopem są eozynofile w dużej ilości, to już wiemy, że mamy do czynienia z alergicznym albo eozynofilowym nieżytem nosa. Proponujemy też testy skórne. Kolejną techniką diagnostyczną, kiedy podejrzewamy alergię kontaktową czy związaną ze środkami chemicznymi, metalami, lekami, są testy płatkowe. Mamy jeszcze takie narzędzie, jak badanie przeciwciał IgE, w którym jest kilka metod badawczych. Do tego badania pobiera się krew i pacjent nie musi odstawiać leków antyhistaminowych na dwa tygodnie wcześniej. Odstawianie ich jest dużym błędem. Stosujemy też diagnostykę komponentową, czyli badanie z krwi, które również nie wymaga odstawiania leków. W tym badaniu rozkładamy alergeny na czynniki pierwsze. Przykładowo w brzozie jest parę różnych składników, które mogą nas uczulać, a oprócz tego niektóre z nich mogą dawać reakcje krzyżowe, najczęściej z pokarmami. Otwiera się przed nami bardzo ciekawa przyszłość, jeśli chodzi o alergologię bo zamieniamy się trochę w Scherloków Holmes’ów.

– W którym momencie wizyta w poradni alergologicznej nie wystarczy i alergolog może zadecydować o konieczności skierowania pacjenta na oddział szpitalny?

– Wtedy, jeśli mamy do czynienia z poważnymi formami reakcji alergicznych. Chodzi o wstrząs anafilaktyczny, uogólnioną pokrzywkę, z którą pacjent sobie nie radzi w domu oraz nadkażenia atopowego zapalenia skóry w zaawansowanych formach. Kierujemy na oddział także pacjentów ze stanami astmatycznymi, z którymi sobie nie radzą, ale także wówczas, gdy zawiodły nasze dotychczasowe metody lub chcemy pogłębić diagnostykę. Często korzystamy z takiej możliwości przy pokrzywkach, które są chorobą zagadką. Na oddziale szpitalnym możemy przeprowadzić prowokację lekiem lub inną substancją, żeby ocenić jak pacjent reaguje na ten składnik. Gdyby wystąpił wstrząs anafilaktyczny czy inna reakcja uogólniona, to w szpitalu możemy natychmiast zadziałać i podać leki.

– Jacy pacjenci najczęściej pojawiają się na oddziale szpitalnym?

– Mamy najwięcej pacjentów jest z zaostrzonym atopowym zapaleniem skóry i pokrzywką uogólnioną przewlekłą. Na oddziale mamy także chorych z wrodzonym obrzękiem naczynioruchowym, którzy mają zapisany pewien czynnik w genach, sprawiający, że nie wytwarza on określonego białka. W przypadku takich osób, np. w czasie infekcji, urazu, wysiłku, dochodzi do wystąpienia obrzęku, który może się zlokalizować w gardle, głowie, czy różnych częściach ciała. Nie poddaje się typowemu leczeniu przeciwalergicznemu. Wrodzony obrzęk naczynioruchowy to choroba rzadka. W tej chwili pod naszą opieką jest kilkunastu pacjentów z tym schorzeniem.

– Podsumowując, jak zatem można zachęcić ludzi do tego, aby nie bagatelizowali alergii i jej leczenia?

– Wśród pacjentów krąży taka opinia, że na katar się nie umiera i nie ma potrzeby chodzić z nim do lekarza. Ale to nie w tym problem, tylko w tym, że choroby alergiczne mają charakter progresywny. Jeżeli nic z nimi nie robimy w sposób kontrolowany i prawidłowy, to choroba może przybrać bardzo przykry dla nas przebieg i wymagać nawet hospitalizacji. Jedną ze znakomitych metod profilaktyki alergologii jest immunoterapia. To uwalnia pacjenta od choroby, konieczności pamiętania o lekach i o tym, że musi czegoś unikać, a także zmniejsza ryzyko astmy oskrzelowej. Pacjenci zaczynają wracać do świata zdrowych i zapominają o swojej chorobie. Tylko nie każda osoba może być zakwalifikowana do tego typu leczenia. Musi ona spełniać kilka kryteriów. Prowadzimy również programy lekowe, w których leczymy biologicznie pacjentów z ciężką astmą oskrzelową, atopowym zapaleniem skóry, pokrzywką i HAE. Jakość życia tych pacjentów jest nieporównywalnie lepsza od tej sprzed programu. Dlatego warto dobrze diagnozować i szybko kwalifikować chorego do takiego leczenia, które przynosi mu ulgę. Osoby z przewlekłymi chorobami alergicznymi, szczególnie młodzi, wkraczający w dorosłe życie, nie mogą skoncentrować się na szkole czy pracy, bo skupiają się na leczeniu swoich dolegliwości. Im wcześniej więc ustalimy co jest przyczyną i znajdziemy sposób na prawidłowe leczenie, tym jakość życia tych pacjentów oraz ich przyszłość będzie kompletnie inna.

Dziękuję za rozmowę

Natalia Gajek