Ta ogromna popularność niesie ze sobą jednak pewne ryzyko: zaczynamy traktować produkty bez laktozy jako „zdrowszą” alternatywę dla tradycyjnego nabiału – na wzór mody na dietę bezglutenową. To mit. Dla osoby, która prawidłowo trawi cukier mleczny, eliminacja laktozy nie niesie żadnych korzyści zdrowotnych, a wręcz pozbawia organizm cennego składnika. Kiedy więc taka zmiana w diecie jest naprawdę zasadna i jak właściwie powstaje takie mleko?

Jak powstaje mleko bez laktozy?
Określenie „mleko bez laktozy” sugeruje, że związek ten został mechanicznie usunięty z produktu. Proces ten polega jednak na enzymatycznym rozbijaniu cząsteczek cukru mlecznego [4].
Laktoza to dwucukier zbudowany z glukozy i galaktozy [4]. Laktoza stanowi źródło energii, wspiera mikrobiotę jelitową oraz ułatwia wchłanianie minerałów. Aby organizm mógł z niej skorzystać, musi rozdzielić laktozę na pojedyncze „cegiełki”. Za proces ten odpowiada enzym laktaza [4].
Producenci żywności dodają laktazę bezpośrednio do mleka w procesie produkcyjnym [5]. Enzym ten wykonuje pracę za ludzkie jelita i rozcina wiązania chemiczne [5]. Z tego powodu mleko bez laktozy ma wyraźnie słodszy smak. Glukoza i galaktoza mocniej stymulują receptory smakowe na języku niż cząsteczka laktozy [6].
Ogólna kaloryczność i ilość węglowodanów w produkcie nie ulegają jednak zmianie.
A co z indeksem glikemicznym (IG)?
Intuicja mogłaby podpowiadać, że skoro laktoza została rozbita na cukry proste, to produkt będzie szybciej podnosił poziom cukru we krwi. Starsze badania nie potwierdzały takiej zależności. Sugerowano, że względu na obecność białek i tłuszczów, które naturalnie spowalniają procesy trawienia, indeks glikemiczny mleka bez laktozy pozostaje na bardzo zbliżonym poziomie do tradycyjnego nabiału [7].
Najnowsze analizy udowodniły jednak, że w bezlaktozowych mieszankach dla niemowląt indeks ten może się istotnie różnić i być wyższy niż w tradycyjnym nabiale. Wykazano, że każdy usunięty gram laktozy (w przeliczeniu na 100 g produktu) podnosi indeks glikemiczny mieszanki o ponad 10% [8].

Czy w mleku matki jest laktoza?
Ze względu na ogromne zapotrzebowanie energetyczne rozwijającego się organizmu naturalny pokarm kobiecy zawiera bardzo wysokie stężenie cukru mlecznego [5].
W mleku matki znajduje się ok. 7 g laktozy na 100 ml płynu [9].
Dla porównania: mleko krowie ma jej znacznie mniej, bo około 4,7 g na 100 ml [10].
Laktoza w pokarmie kobiecym:
- stanowi główne źródło energii dla komórek rozwijającego się mózgu,
- zwiększa wchłanianie wapnia niezbędnego do budowy kości,
- stymuluje namnażanie dobroczynnych bakterii probiotycznych w jelitach noworodka [11].
Dlatego ewolucyjnie noworodki przychodzą na świat z wysoką aktywnością laktazy. To pozwala im bez przeszkód trawić tak duże ilości laktozy [12]. Wyjątkiem jest wrodzona alaktazja. W tej rzadkiej, uwarunkowanej genetycznie chorobie, dziecko od pierwszego karmienia cierpi na wyniszczające, wodniste biegunki [13].
Dlaczego tracimy zdolność do trawienia laktozy?
Genetycznie uwarunkowana nietolerancja laktozy jest rzadkością. Jednak wraz z wiekiem u większości ludzi aktywność laktazy spada naturalnie. Proces ten dotyczy nawet 70% osób na świecie [14] i około 30% w Polsce [15].
Zdolność do trawienia cukru mlecznego możemy również utracić nagle. Problem ten wynika z uszkodzenia miejsca, w którym laktaza powstaje. Fabryką tego enzymu są mikroskopijne wypustki pokrywające kosmki jelitowe w jelicie cienkim [16].
Do najczęstszych przyczyn wtórnej nietolerancji laktozy zalicza się:
- ostre infekcje żołądkowo-jelitowe [17],
- długotrwałe stosowanie niektórych leków [18],
- stan zapalny związany z celiakią czy chorobą Leśniowskiego–Crohna [19].
Całkowita odbudowa struktury kosmków przywraca zdolność do ponownej syntezy laktazy i prawidłowego trawienia tradycyjnego nabiału.

Nietolerancja laktozy a alergia na mleko
Wszystkie te sytuacje – od naturalnego spadku laktazy po wtórną nietolerancję laktozy – łączy jedno: dotyczą wyłącznie układu pokarmowego. Tymczasem w powszechnej opinii pojęcia „nietolerancja laktozy” i „alergia na mleko” bywają stosowane zamiennie, co jest błędem, ponieważ to dwie różne jednostki, które mają odmienne podłoże.
Nietolerancja laktozy to problem wyłącznie enzymatyczny, związany z układem pokarmowym [4]. Układ odpornościowy nie bierze w nim udziału. Wynika z braku laktazy, przez co niestrawiony cukier fermentuje w jelicie grubym.
Objawy obejmują:
- wzdęcia
- bóle brzucha,
- wodniste biegunki [4].
Choć dolegliwości te są bardzo dokuczliwe, nie zagrażają bezpośrednio życiu.
Z kolei alergia na mleko krowie to reakcja układu odpornościowego [20]. Organizm nie reaguje na cukier (laktozę), lecz na białka mleka (kazeinę, serwatkę) [20]. Objawy alergii rzadko ograniczają się tylko do brzucha.
Charakterystyczne dla niej są:
- objawy skórne (pokrzywka, świąd),
- wodnisty katar,
- trudności z oddychaniem,
- w rzadkich wypadkach – wstrząs anafilaktyczny [20].
Dla osoby z alergią mleko bez laktozy jest tak samo niebezpieczne jak zwykłe. Nadal zawiera bowiem uczulające białka.










